piątek, 28 grudnia 2012

A ja jak kretynka wierzyłam w twoje szepty i byłam gotowa oddać im się bez reszty.

Dziś jest sobie piątunio, usunęłam tamtego bloga, ponieważ nie widziałam większego sensu pisania i prowadzenia go, tak szczerze mówiąc znudziło mi się to pisanie, lecz postanowiłam wrócić, bo pisanie tutaj nie wiem czy dla siebie czy dla innych jakoś jest mi potrzebne, ponieważ przelewam swoje uczucia, myśli i emocje, to co w jakiś sposób chce Wam przekazać, to co przeżywam, czuje i to co doświadczam codziennie, wiem, że to może być mało interesujące, ale może to być jakaś wskazówka co należy robić, czy nie powinno się popełniać tych samych błędów. Wiem, że nie jestem jakimś psychologiem, który pomoże wszystkim, bo ja nawet nie mam talentu do prowadzenia i pisania bloga, ale po prostu chce tu przelać swoje myśli, bynajmniej będzie to wszystko prawdziwe i prosto z serca. Dla każdego z nas w życiu miłość jest czymś wyjątkowym, wspaniałym uczuciem, którego nie da się opisać. Czymś nieosiągalnym do pojęcia, czymś co czasem wzrusza, raduje, a czasem cholernie rani i zabija człowieka w środku. Lecz chyba każdy z nas potwierdzi, że miłość nadaje życiu jakiś sens, natchnienie no nie wiem.. Jeśli kochamy kogoś i sami jesteśmy kochani, to jest tak dobrze, wiemy, że mamy po co żyć, coś w tym życiu jest wspaniałego, czego pragniemy co raz bardziej, czego za nic nie chcemy stracić.. czymś co zaczyna nas uzależniać, a tym wszystkim w tym życiu jest ta osoba, którą kochamy.. Osoba, za którą oddamy własne życie i jesteśmy w stanie poświęcić jej wszystko do końca, nasze życie.. oddać jej sie w całości wraz ze swoim życiem i sercem.. Ta osoba jest wtedy naszym narkotykiem, od którego się z każdym dniem uzależniamy co raz bardziej, bez którego z dnia na dzień będzie nam co raz trudniej żyć. Wszystko jest w porządku jeśli jest to prawdziwa miłość, i oby dwie osoby się naprawde kochają, ufają sobie i nie okłamują się, nie widzą świata poza sobą. Gorzej jak w związku zaczyna się wszystko walić, dochodzi do sprzeczek, nieporozumień, zazdrości. Miłość często przeradza się w nienawiść, nienawidzimy tej osoby, za to, że nas zostawiła jak śmiecia, a my ją darzymy wielkim uczuciem nie do opisania. Obiecuje jakaś osoba, że już będziecie na zawsze szczęśliwi, planujecie wspólną przyszłość, ile będziecie mieć dzieci i jak bardzo będziecie szczęśliwi, a co potem z tego wychodzi? istny ból, łzy i nienawiść do tej osoby. Jeśli ktoś mówi, że bardzo Cie kocha i jesteś jego życiem, a na drugi dzień Cie zostawia i wyzywa od różnych, nie jest Ciebie wart, nie jest wart twoich łez, cierpienia i nawet żyletki. A tym bardziej jeśli tylko ty tak bardzo cierpisz z powodu tego rozstania, a ta druga osoba ma to konkretnie gdzieś i jest w świetnym nastroju szukając już kolejnej osoby, którą niby pokocha i wciśnie jej kit, że ją bardzo kocha, lub już zabawia się z innymi, robi wszystko aby dobić tą drugą osobe, aby zamknęła się w sobie jeszcze bardziej. Jak widać są dwa oblicza miłości, to które jest szczęśliwe i prawdziwe, przy którym człowiek chce żyć i czerpać z życia jak najwięcej, i ta drugie, która zabija i rani. Bądźcie ufni, ale nie naiwni. Kocham, kochałam i będę kochać na zawsze, bo jak mówiłam nie wyobrażam sobie, żeby to się zmieniło, ale jedno jest pewno to co było nie wróci, i może tak będzie lepiej. Wkońcu nadejdą dobre dni i w końcu szczery uśmiech zawiśnie na buzi, i nie będzie trzabyło już zakładać maski, że jest dobrze i jak to ma się na wszystko za przeproszeniem `wyrąbane`. Życze miłej nocy, dobranoc.

2 komentarze:

  1. ciesze sie że wróciłaś do blogowania btw świetna notka, kocham Cie całym serduszkiem :*

    OdpowiedzUsuń